Zaloguj się by mieć dostęp do całości serwisu
|
Jan
26
2012 |
Król szosy dodany przez kris73 o godz. 15:27:14 Antoni urodził i wychował się na wsi. Nie lubił się uczyć, więc zaraz po szkole podstawowej podjął pracę zawodową. Przyuczył się do zawodu murarza. Zresztą wszystkie prace szły mu jak z płatka, pracował też w rzeźni i na tartaku. Lubił sobie wypić z kolegami, a potem wsiadał na swój rower i spieszył do domu.
W domu czekała na niego matka. Miał jeszcze starszego brata i siostrę, ale oni usamodzielnili się i przeprowadzili do sąsiedniej wioski. Mężczyzna uwielbiał jazdę na rowerze, zwłaszcza po pijanemu. Uważał siebie za „króla szosy” i twierdził, że każdy samochód, powinien mu ustępować pierwszeństwa. Oczywiście, jego wybryki na szosie, musiały mieć jakiś finał. Któregoś dnia został potrącony przez nadjeżdżające auto, które nie ustąpiło mu pierwszeństwa. Antoni w ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala, groziła mu amputacja nogi. Jednak lekarze robili wszystko, aby znów przywrócić mu sprawność. Po upływie jakiegoś czasu, przetransportowano go do kliniki, przeszedł tam skomplikowaną operację zmiażdżonej nogi. A potem nastąpiły miesiące rehabilitacji. Jednak mężczyzna pozostał kaleką na resztę życia, bo noga po wypadku była krótsza. Jego życie zostało naznaczone cierpieniem, towarzyszyły mu częste bóle. Matka robiła, co mogła, aby syn nie załamał się po wypadku. Chodził bowiem o kulach, a potem podpierał się laską. Życie straciło dla niego sens. Rozmyślał, że lepiej by było dla matki, i pozostałej rodziny, aby odszedł na zawsze. Czuł się niepotrzebnym balastem, którym trzeba się opiekować. Jednak potrafił już za pomocą laski, poruszać się i chodzić na spacery. Brakowało mu tylko jazdy na rowerze, ale ta była w tych okolicznościach niemożliwa. W sąsiedztwie mężczyzny i jego matki mieszkało młode małżeństwo. Byli rok po ślubie i wychowywali maleńką córeczkę. W domu oddalonym o sto metrów dalej, mieszkała matka dziewczyny, często składając młodym wizyty. Pewnego dnia, dziewczyna jako początkująca matka, nie zwróciła uwagi na swoją maleńką córeczkę, gdy ta po karmieniu, zaczęła dusić się pokarmem. Antoni słysząc krzyk sąsiadki, pospieszył do niej zobaczyć, co się stało. Dziewczyna zawołała, aby sprowadził pomoc do duszącego się dziecka. Mężczyzna podpierając się laską, pokuśtykał po matkę dziewczyny. Ta natychmiast przybiegła i zmusiła niemowlę do wymiotów. Pomoc przybyła niemal w ostatniej chwili, bowiem dziecko już siniało. Radość z uratowania dziewczynki była ogromna, kobiety ugościły Antoniego, w podziękowaniu za jego bohaterski czyn. W całej okolicy zrobiło się głośno o wydarzeniu. Ludzie zaczęli z szacunkiem odnosić się do kaleki, który odzyskał wiarę w siebie i chęć do dalszego życia. Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
Autor: kris73
Dołaczył/ła: 21.08.2011 15:57:48 Miasto: KępnoData urodzenia: 1973-08-08 Zarejestruj się by mieć dostęp do wszystkich opcji serwisu. Inne teksty autora: Polska...
The end ...
Belle epoque ...
Inferno ...
„D - Day” ...
Kolejna stacja: Anioł...
Ostatnia wieczerza ...
Księżycowa noc ...
Wenecja ...
Charles Dodgston w kraini...
Ulotność...
» wszystkie teksty Informacje: » Tekst czytany był: 114 razy. » Dodano 13 komentarzy do tekstu. » Tekst lubi 1 osób. |
Użytkowników Online
Gości Online: 8Brak Użytkowników Online Zarejestrowanych Użytkowników: 530 Najnowszy Użytkownik: ~patruskus-06
|
Dodany: 26/01/2012 18:14
Bardzo budujący tekst.
Krzysztofie, ograniczyłbym "się".
Pozdrawiam
Dodany: 26/01/2012 18:38
Twoje opowieści kojarzą mi się z takim bajarzem siedzącym na ławeczce tuz przy wejściu do chaty.....
Dodany: 26/01/2012 18:51
takie zdarzenie nie może być obojętne dla osoby, która bierze w nim udział
Dodany: 26/01/2012 19:48
Bajarz ze mnie że ho ho ...
Dodany: 26/01/2012 19:51
A to Twoje bajanie mnie się podoba
Dodany: 26/01/2012 20:06
Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło a Antoni odzyskał wiarę w siebie
Dodany: 26/01/2012 21:24
Piszesz na bardzo życiowe i ciekawe tematy. Musisz jednak trochę popracować nad stylem, wtedy nie będzie to bajanie, ale wartościowe opowiadanie.Masz dość lekkie pióro, ale podejrzewam, że nie czytasz wnikliwie tego co napisałeś.Bo przecież łatwo zauważyć, czy pewne wyrazy, nawet dość charakterystyczne są powtórzone w bliskiej odległości.
Popatrz, piszesz ... został przetransportowanydo szpitala... i w drugim wersie niżej ...przetransportowanogo do kliniki...
Albo Uważał siebie za "króla szosy" i w następnym ...jego wybryki na szosie....To tylko niektóre przykłady.Na "się" Andrzej słusznie zwraca uwagę. Niepotrzebne są też niektóre zaimki sobiewypić... naswój rower i.t.d.
Czytam Cię z zainteresowaniem
Dodany: 26/01/2012 21:30
halllo - to w koncu prawdziwy tekst czy tez jak piszesz,ze jestes bajarzem - sam tekst interesujacy
Dodany: 26/01/2012 22:05
A może by tak Szanowny Kolega po piórze wybrał się do nas z komentarzem?
Dodany: 26/01/2012 22:15
Tekst ciekawy
Dodany: 26/01/2012 23:42
Dziękuję za cenne uwagi !
Dodany: 27/01/2012 01:28
Ciekawy tekst
Dodany: 27/01/2012 14:27
Mam podobne historie u siebie.Są warte przeczytania.Uważam, że powinno się je zamieszczać.:yes