Zaloguj się by mieć dostęp do całości serwisu
|
Jul
25
2011 |
Zezem egzystencjalne dodany przez scholarus o godz. 10:23:51 Kiedy tak myślę (a mimo że myślenie „ma przyszłość”, robię to i teraz), dochodzę do wniosku, że jestem myślicielem - a trzeba być realistą.
Kiedy tak sobie siedzę, to pytam się: - Za co? Bo siedzenie zawsze jest za coś. Za spryt - na wysokich stołkach, za naiwność - za kratkami ... Mnie nie dotyczy żadne z powyższych. Chyba tylko sprawdza się wobec mnie powiedzenie „siedzieć z założonymi rękami”. Co prawda nie wróży mi to nic dobrego, jednakże jest to inny rodzaj siedzenia niż „z zakutymi rękami” i „z ręką na pulsie”. Zakute ręce uniemożliwiają zrobienie czegoś złego, ale z drugiej strony uniemożliwiają też zrobienie czegokolwiek, a więc i dobrego. Rękę trzyma się na pulsie, aby kontrolować innych, choć w zasadzie prędzej można owo sformułowanie odnieść do swojego pulsu, to zaś oznacza kontrolowanie siebie, swoich funkcji życiowych. Czy to życie tak gwałtownie pulsuje, że istnieje niebezpieczeństwo uwolnienia się od niego? A może po prostu perspektywa wysokości siedzenia tak oddala od życia, że trzeba sprawdzać czy oddalenie to nie staje się zbyt wielkie? Kiedy się położę, to znów nachodzą mnie ponure myśli, bo niby dlaczego jestem „położony” i czy aby całkiem na łopatki, czy jednak trochę się unoszę? I czy jak się leży, to coś od życia się należy? Wiadomo, że z leżeniem przesadzać nie można. Ot, leżymy,a potem są odleżyny. Wówczas zaś wstanie jest bolesne, bo wielka to zmiana pozycji i perspektywy - tak dla ciała, jak i dla umysłu. Wreszcie jednak wstaję i znów ogarnia mnie zwątpienie. Bo dlaczego stoję, gdy inni ciągle idą do przodu? Dlaczego tak jestem przykuty do miejsca pod nogami, do tej ziemi, która nie usuwa mi się spod nóg ... Skąd u mnie ten „stoicyzm” (prawie „tumiwisizm”) i pustka dążeń, brak celu podróży? Zaczynam iść, potem biegnę. Ale wszystko to „nie w tempo” - raz za szybko, raz za wolno. Jak złapać ten rytm i dopasować się? Patrzeć na nogi innych? Może i tak, ale nie na wszystkie patrzy się z przyjemnością. Wybiegam więc do przodu - źle, bo się wysuwam i chcę przewodzić. A to niebezpieczne, bo nogi mam szybsze od głowy ... Zostaję z tyłu - niedobrze, bo nie nadążam, nie jestem „na czas”. Próbuję więc zrównać się i na chwilę mi się udaje. Jednakże tak jestem zapatrzony w innych, że zapominam o sobie. Tak bardzo małpuję innych, że zapominam i w końcu właściwie nie wiem, jaki jest mój indywidualny, osobisty rytm. Więc próbuję robić wszystko naprzemiennie, logicznie, równo i konsekwentnie. Od czynności przechodzę w bezczynność, od stania do leżenia, od zamyślenia do bezmyślności. I staję się w oczach innych chaotyczny, rozkojarzony, ogarnięty jakąś obsesją, niespokojny. W końcu odkrywam o co tu chodzi ... Robię to co mi się podoba, nieraz schematycznie, nieraz na przekór. A w momentach zamyślenia zastanawiam się, co dziś robiłem i jak ludzie będą to interpretować. Planuję co zrobić, żeby skołować innych i siebie niekiedy. I robię to, ciesząc się, że jestem w centrum zainteresowania i inni na mój temat plotkują. Bo jeśli się o mnie mówi, to nie tylko znaczy, że żyję, ale - że jednak muszę być kimś. Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
Autor: scholarus
Dołaczył/ła: 12.01.2011 18:57:37 Miasto: JeżoweData urodzenia: 1962-07-02 Zarejestruj się by mieć dostęp do wszystkich opcji serwisu. Inne teksty autora: Lubię jak jest "kiepsko"...
Trawa dzieciństwa...
Ona...
Myśli przekorne...
Kurhanek Szymborskiej...
Zezem bajeczne...
Podróż...
Zezem egzystencjalne...
Biedronka...
Kobieta reklamowana...
Zezem szkolne...
» wszystkie teksty Informacje: » Tekst czytany był: 180 razy. » Dodano 4 komentarzy do tekstu. » Tekst lubi 0 osób. |
Użytkowników Online
Gości Online: 12Brak Użytkowników Online Zarejestrowanych Użytkowników: 527 Najnowszy Użytkownik: ~MrocznyZniwiarz
|
Dodany: 25/07/2011 12:23
Tak myślę ( a myślenie jest tą stroną mnie,którą czasem całkiem lubię ),że jak się zdecydujesz,że opinia innych nie warunkuje Twojego zachowania w żaden sposób...znikną wszystkie tymiż zdeterminowane rozterki i chaos nieukierunkowanego działania.
Dodany: 25/07/2011 12:32
To jednak literacka (pseudoliteracka) kreacja, a nie ja - Ewo. Tekst ma wymiar satyryczny, jest z dużym przymrużeniem oka i dystansem (także względem jego autora). Ale pod takim pretekstem pokazuję różne paradoksy rozumowania, pokrętne drogi "chłopskiej filozofii" - he he. Pozdrawiam
Dodany: 25/07/2011 12:36
No mam nadzieję,że nie Ty
Dodany: 25/07/2011 15:03