Zaloguj się by mieć dostęp do całości serwisu
|
Jul
22
2011 |
Zezem szkolne dodany przez scholarus o godz. 13:35:15 Jak wam się kojarzy wyraz „szkoła”? Czy tak jak dzieciom - to znaczy nie najlepiej? Wszak już samo stwierdzenie „dać komuś szkołę” nie kojarzy się najlepiej. Wywodzi się ono chyba zaś z tych dobrych czasów i tradycji szkolnictwa, kiedy to kara cielesna służyła poprawie krążenia krwi, a co za tym idzie pobudzeniu organizmu do pracy. Drobna niesprawiedliwość związana z takim uogólnianiem metod „szkolenia”, czyli nauczania i wychowania, jest mało istotna, zważywszy na przekonanie o skuteczności tego typu zabiegów dydaktycznych. Ba, można by wyczuć w przytoczonym powyżej stwierdzeniu nutkę podziwu dla takiej lekcji „kultury fizycznej”. Chodzi tu oczywiście o zastosowanie środków fizycznego (tj. cielesnego) przymusu dla nauczenia (bądź wymuszenia) kultury. Był to bowiem głównie środek wychowawczy, który mobilizował do nauki i do uważania na lekcji, dodatkowo zastępując masaż i znęcanie się nad ciałem w postaci rozmaitych śródlekcyjnych ćwiczeń gimnastycznych - jak to się dzieje współcześnie. Pośrednia skuteczność owej drogi wychowawczej przez tyłek do rozumu była zasię wprost proporcjonalna do zalecanej i stosowanej „nasercowo” drogi: przez żołądek do serca. Ale w wymiarze dzisiejszym ów zabieg leczniczo-uduchawiający staje się anachroniczny i nie używany. Dawać szkołę znaczy tyle co dawać się komuś we znaki i ma mniej pozytywny wydźwięk niż kiedyś. Poza tym to taką szkołę częściej daje młodzież nauczycielowi niż odwrotnie. Uczeń, jako osoba wszechstronnie chroniona, ma wszelkie prawa i możliwości, aby zapobiec ochronie nerwów nauczyciela i jego zadowoleniu z pracy. Obecnie nauczyciel cieszy się już tylko z pracy, tj. z tego, że ją ma, natomiast z efektów tej pracy, z płacy i z faktu „powołania” do zawodu traktowanego jako powołanie cieszy się znacznie mniej. Owo „znacznie mniej” zostało tu użyte zamiast określenia „wcale” tylko dlatego, że lepiej brzmi. Uczeń traktuje naukę najczęściej „zdrobniale” i pieszczotliwie jako „nauczkę” - to jest karę od dorosłych za młody wiek oraz źródło zbytu dla bzdurnych książek. Na takich książkach zarabiają rozmaici „nauczeni” ściągając pieniądze od zarabiających „właścicieli dzieci”. Zarabiają oni - w innym sensie - także od uczniów, którzy życzą im „wszelkiej pomyślności” za szczęście czytania i wkuwania tych mądrości „zakutych” w słowa.
Szkolne wychowanie zmierza do tego, aby wyrobić u ucznia odpowiednie zachowanie, które jest „notowane” w rozmaitych szkolno-urzędowych papierzyskach i obwieszczane rodzicom ku przestrodze. Ale uczeń rozumuje inaczej i przyjmuje strategię „zachowania się” (lub „uchowania się”) od wychowania. Właściwe zachowanie się kojarzone zaś bywa z działalnością „zachowawczą” - a więc konserwatywną i anachroniczną. Dodatkowo zaś bierny opór ucznia przed szkolnymi zabiegami nauczycieli podsycany jest przez praktykę życia polityczno-społecznego, które wykazuje jednoznacznie, że największą szkołę dają wszystkim ci, którzy są nią najmniej skażeni. Wskutek tego zaś, logicznie rozumując, największą szkołę i nauczkę (czyli efekt wychowawczy) daje uczniowi bycie poza szkołą - czyli wakacje. Których to - w pełni udanych- szkolącym i szkolonym życzę. Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
Autor: scholarus
Dołaczył/ła: 12.01.2011 18:57:37 Miasto: JeżoweData urodzenia: 1962-07-02 Zarejestruj się by mieć dostęp do wszystkich opcji serwisu. Inne teksty autora: Lubię jak jest "kiepsko"...
Trawa dzieciństwa...
Ona...
Myśli przekorne...
Kurhanek Szymborskiej...
Zezem bajeczne...
Podróż...
Zezem egzystencjalne...
Biedronka...
Kobieta reklamowana...
Zezem szkolne...
» wszystkie teksty Informacje: » Tekst czytany był: 236 razy. » Dodano 17 komentarzy do tekstu. » Tekst lubi 1 osób. |
Użytkowników Online
Gości Online: 14Brak Użytkowników Online Zarejestrowanych Użytkowników: 527 Najnowszy Użytkownik: ~MrocznyZniwiarz
|
Dodany: 22/07/2011 13:57
super tekst, pozostaje tylko pytanie komu na tym zależy, by nie nauczyć i nie wychować
Dodany: 22/07/2011 14:03
Rzekłbym, że rząd stwarza skuteczne mechanizmy antywychowawcze i antynaukowe, tworzy pseudoreformy i niczym nie ryzykuje, bo potem odpowiedzialność i tak spadnie na ich "wykonawców". No i daje nam często lekcję, że nauka nie jest do niczego potrzebna, tylko papier i plecy
Dodany: 22/07/2011 14:23
Tekst świetny, jako komentarz:
http://www.youtube.com/watch?v=3k3cbEwCX7c&feature=related (cz.2)
http://www.youtube.com/watch?v=loM2Q8YxbgI&feature=related (cz.1)
pozdrawiam serdecznie
Dodany: 22/07/2011 15:39
Dodałam owe linki, bo czasami trzeba obśmiać głupotę mistrzów reform
Dodany: 22/07/2011 15:52
Dziękuję Joanno - skoro tylko chce i potrafi to obśmiewać, to widać jest co? Jak mawiałem w początkach tych całych reformatorskich poczynań przed ponad 10 laty: "Ministerstwu (Edukacji) zawsze z reform wychodzą jaja"
Dodany: 22/07/2011 15:57
Bo ci nasi reformatorzy z nad Wisły już tak mają, coś wymyślą, niektórzy uciekną, bigos niestrawny zostawią i tyle...tego dobra.
Tragiczne jest to, że od 10 lat tylko jaja się zmieniają, coraz większe zbuki
Dodany: 22/07/2011 16:04
No tak, już są większe jak strusie
Dodany: 22/07/2011 16:12
Dodany: 22/07/2011 17:17
Z myślą "co nas nie zabije, to nas wzmocni" dziękuję za miłą rozmową i za świetny tekst
Dodany: 22/07/2011 17:23
Ja również dziękuję bardzo za tę wymianę zdań i poglądów, Joanno
PS: Oświata ma jednak wielkie sukcesy: ogromny wzrost ilości kształcących się w liceach i studiujących oraz matury dla nieumiejących pisać i liczyć
Dodany: 22/07/2011 20:28
Troszkę związana ze szkołą powiem,że darzę sentymentem...
Mimo wszystko wierzę,że to praca z powołania i są chwile,które potrafią zrekompensować...hm...te trudniejsze.
Nie chcę używać słów bezmyślność i bezradność,gdy widzisz,że jednak ktoś szanuje,ktoś docenia wiedzę,ktoś inny wnosi jakąś dziecięcą może radość,czy ufność...
Wiem,ze nauczyciele dziś są bardzo zmęczeni,dżwigając odpowiedzialność ponad siły.
Jednak życzę,byś zawsze czerpał z tej pracy radość i satysfakcję,kształtując młode,otwarte umysły
Dodany: 22/07/2011 20:48
Wyczuwam tu troskę, Ewo, związaną z wypaleniem zawodowym bądź moim poczuciem zgorzknienia związanym z pracą w szkole. Ten satyryczny pazur raczej dotyczy tego, co chcą zrobić (i robią) z oświatą ci "z góry", potencjalnych efektów ich działań. Co do relacji z uczniami bywa różnie, to fakt, ale jest wiele chwil radosnych, sukcesów rangi ogólnopolskiej, miłych kontaktów już po ukończeniu szkoły przez nich. A w odniesieniu do polityki oświatowej i kształtu matury (krytycznym) na ogół zgadzam się z młodzieżą, przez lata wprowadzania reformy pisałem krytyczne teksty na ten temat do prasy (dziś, po latach funkcjonowania reformy oświaty często widzi się te błędy, o których pisałem w momencie jej wprowadzania, przed laty). I jeszcze jedno, ten tekst pochodzi mniej więcej sprzed 15 lat. Pozdrawiam i dziękuję za te troskliwe, życzliwe słowa
Dodany: 22/07/2011 20:54
No wybaczcie mi znowu, ale tekst o szkolnictwie przepełniony błędnym traktowaniem języka mnie razi. Np. to zdanie:
Napisałabym je tak:
Wywodzi się ono chyba z tych dobrych czasów i tradycji szkolnictwa, kiedy to kara cielesna służyła poprawie krążenia krwi, a co za tym idzie pobudzeniu organizmu do pracy.
To nikomu niepotrzebne zaś tu ma się do sensu przedstawionego w zdaniu jak pięść do oka, bo przecież zaś oznacza czynność jakąś wykonaną odrobinę później, nawet w Poznańskiem mówi się "zaś później" , "zaś potem". Jest też drugie znaczenie owego "zaś", jako odpowiednik 'natomiast' Np. Chłopcy skręcili w prawo, zaś dziewczynki w lewo. W przedostatnim zdaniu też jest to "zaś" zbyteczne.
Przecież wystarczy utwierdzenie wyrazami 'Wskutek tego', a tak to wychodzi 'wskutek tego natomiast...' czyli masło z masłem.
No sorrki, ale wydaje mi się warto poprawić, żeby goście nie brali na języki.
Dodany: 22/07/2011 21:27
Dziękuję za cenne uwagi, Mariat. Wszystko się zgadza, jeśli przypisać owemu zaś podstawową funkcję spójnika, a więc zastosować go w funkcji stricte logicznej. Jest to jednak tekst satyryczny, w którym autor nieco bawi się słowami, traktuje je z przymrużeniem oka i stosuje owo "zaś" w funcji retorycznego ozdobnika, jako partykułę. Partykuła ta "uwydatnia" przyłączany człon zdania, podkreśla, że treść zdania odnosi się przede wszystkim do wyrazu, który następuje po niej" (podaję za
"Praktycznym słownikiem współczesnej polszczyzny"
mieszaniem form oficjalnych z potocznymi czy nietypowymi zastosowaniami pewnych konstrukcji). Pozdrawiam serdecznie, cenię Twoją wrażliwość językową, Mariat
Dodany: 22/07/2011 21:41
To znaczy, że mam zły odbiór, nie wyczułam tu satyry. Ale widocznie późnym wieczorem już jestem na tyle zmęczona, że fale moje się rozmagnesowały i odpowiednio nie odbierają. Sorrki.
Dodany: 22/07/2011 21:42
Dziękuję Ryszardzie, za kolejną dawkę humoru
Pozdrawiam serdecznie
Dodany: 22/07/2011 21:56
Miło mi, Basiu, że podobają Ci się te moje teksty satyryczne. Mariat, ja się nie obrażam, cenię sobie wrażliwość językową i chęć zrugania osoby piszącej niepoprawnie także - he he. Zastosowałem tu "zaś" właśnie jako taki retoryczny chwyt w tekście pisanym z przymrużeniem oka i pewną rezerwą nawet do głoszonych przez siebie poglądów (choćby z racji przesady, hiperbolizowania pewnych rzeczy). Właściwie "zaś" ma tę prymarną funkcję spójnikową i niejako "podrzędną" - partykuły. Chociaż jakby tak chcieć tekst satyrycznie archaizować (co mi się zdarzało), można dodać jeszcze pewne pochodne od dawnego "zasię".
Zawsze jednak możemy podyskutować nad językowymi niuansami moich tekstów. Staram się, by były poprawne, jednak może akurat pomożesz mi kiedyś w wyłowieniu własnego błędu (w tekstach satyrycznych czy opowiadaniach może się oczywiście zdarzyć umotywowane użycie błędnych wypowiedzi. Mogę obiecać, że będę cierpliwy i spokojny w sytuacji, gdy zostaną mi wytknięte jakieś błędy. Pozdrawiam serdecznie